UKS "Ziółka" Klęka Mistrzyniami Polski w Piłce Nożnej Dziewcząt w kategorii under - 10 ! Trener: Ireneusz Janicki, skład: Laura Cichoń, Sandra Cichoń, Agata Kaczmarek, Alicja Krzykos, Sandra Orwat (wszystkie Klęka), Karolina Berdyszak (Rogusko), Martyna Boguszyńska (Kórnik) ,Klaudia Nogalska (Poznań), Roksana Skoracka (Kluczewo), Kamila Żarnecka (Kalisz - królowa strzelczyń turnieju - 7 goli).

2013 - ROK BEZPIECZNEJ SZKOŁY
NAJNOWSZE INFORMACJE NA NASZYM PROFILU FACEBOOK ! LUBIĘ
stat4u
24 listopada 2013 - 14 grudnia 2013
Bournemouth, Dorset - United Kingdom
"COMENIUS" - Program
"Mobilność Szkolnej Kadry Edukacyjnej"
Dziennik z pobytu w Bournemouth
Artur Pachala

Po powrocie napisał o mojej podrózy "Głos powiatu średzkiego".


24 listopada 2013 - Dotarłem nad Kanał La Manche ! Bournemouth jest pięknie położone. Najpierw samolotem WizzAir z Poznania do Luton, następnie autobusem National Express na dworzec Londyn Victoria Coach i przesiadka tymi samymi liniami do Bournemouth. Podróż zajęła mi tylko 7 godzin !

25 listopada 2013 - Rozpoczynam naukę języka angielskiego w Richard Language College. Wszystko dzięki programowi Comenius a właściwie "Mobilności Szkolnej Kadry Edukacyjnej" finansowanemu ze środków Unii Europejskiej. Nauczyciele też się ciągle uczą :)


26 listopada 2013 - Wiedziałem, ze będzie pracowicie, ale że aż tak... :) Mieszkam w rodzinie indyjskiej, więc jestem karmiony potrawami, ktorych nazw nie potrafię nawet wymówić. Państwo Rangoon bardzo o mnie dbają. Mieszkam tylko 200 m od szkoły językowej. Na uczelni wiedzieli o moich wcześniejszych problemach z kolanem, więc postarali się o taką lokalizację. W domu mieszka również sympatyczna studentka z Omanu - Halima. Od 9.00 do 15.30 spędzam czas na uczelni z przerwą na lunch. Cały dzień trzeba "mysleć" po angielsku, co juz mi się powoli udaje :) Mam sympatycznych wykladowców. Od rana Iana, który 7 lat wykładał na UAM w Poznaniu i twierdzi, że nawet nie zna słowa po polsku /chyba mnie czaruje/. Zajęcia popołudniowe mam z pochodząca z Włoch, równie miłą Francescą. Tak będzie wyglądał cały pierwszy tydzień. W szkole mam dwoje przyjaciół: Ibrahima z Libii oraz Nataschę z Francji. W następny poniedziałek ruszam do Pokesdown Primary School. Tam będe przez dwa tygodnie obserwował, prowadził i przygotowywał zajęcia dla angielskich dzieciaków. To będzie wyzwanie ! Zachęcam nauczycieli do korzystania z programów Comeniusa, dzięki którym można się niesamowicie rozwijać.
Wieczorem wreszcie trochę luzu, więc można pospacerować po palmowej alejce niedaleko kanału La Manche w Bournemouth. Zdjęcie dla wszystkich, którzy nie wierzą, że w Anglii jest łagodniejszy klimat :) Pozdrawiam wszystkich !

28 listopada 2013 - Powoli zbliżam się do końca kursu w Richard Language College. Jutro ostatnie zajęcia, a od poniedziałku melduję się w szkole w Pokesdown. Gdy wychodzę z zajęć o 15.30 tutejszego czasu (w Polsce 16.30), mam tylko około godziny do zmierzchu. Dziś postanowiłem wreszcie upamiętnić na fotografiach kilka ciekawych miejsc w Bournemouth. Możecie zobaczyć słynne molo, przepiękną plażę z piaskiem jak w Świnoujściu (szkoda, że jest jesień...), balon w centrum miasta, w którym można się unieść na kilkadziesiąt metrów oraz nieodzowne dla brytyjskiego krajobrazu dwupoziomowe autobusy. W Bournemouth są one koloru żółtego (Yellow Busus). W weekend postanowiłem zwiedzić stolicę, czyli Londyn. Fotorelacja wkrótce...

30 listopada 2013 - Kurs językowy zaliczony, więc należy się trochę przyjemności :) Zwiedzamy Londyn. Szczerze to mnie zatkało... Znałem te wszystkie miejsca ze zdjęć i telewizji, ale na żywo wygląda to jeszcze piękniej ! Do tego w Londynie wiosna ! :)
Przy pałacu królowej Anglii, Elżbiety II nie można było nie być !

Słynny Big Ben - zegar na budynku parlamentu brytyjskiego to "perełka" architektoniczna.

Na dodatek na skrzyżowaniu spotkały się 3 czerwone, dwupoziomowe autobusy !

Czas na Golden Eye - czyli "Złote Oko" nad Tamizą, z którego można podziwiać panoramę miasta.

Widzicie tych ludzi w wagonikach ? Ten diabelski młyn jest gigantyczny !

Fontanna przed National Gallery, w ktorym podziwiać można obrazy takich artystów jak: Leonardo da Vinci, Rembrandt van Rijn, Vincent van Gogh, Tycjan, Sandro Botticelli, Jan van Eyck, Claude Monet, Diego Velasquez, Pierre-Auguste Renoir. CUDA !
Na koniec coś komercyjnego, czyli słynna ulica handlowa Regent Street, którą... 4 tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia, nie da się przejść :)
Od poniedziałku rozpoczynam pracę w szkole angielskiej, a w środę... spotkanie z Arturem Borucem w Southampton na meczu z Aston Villa ! Wow !

2 grudnia 2013 r. - Boruc kontuzjowany... Szkoda, ale meczu Premiership nie opuszczę :)
Dziś pierwszy dzień w angielskiej Primary School. System edukacyjny w Anglii, różni się znacznie od polskiego. Do pierwszej klasy chodzą już 4-latki... Tylko, że to kwestia nazewnictwa, dlatego, że pierwsze trzy klasy to w zasadzie nasze przedszkole. Pani dyrektor, wychowawcy i dzieci przywitali mnie fantastycznie. Zostałem oddelgowany do klasy V-tej, gdzie czekała na mnie niespodzianka ! Dziewczynka, Emilka Respondek została moją "pilotką" po szkole :), potem dołączyła jeszcze do niej Zuzanna Garncarz z innej klasy. Ona chce, żebym mówił po polsku, ja, żeby jak najwięcej po angielsku no i mamy problem, który rozwiązujemy "pół na pół". Dziewczynka pięknie i płynnie posługuje się również angielskim. Zresztą popatrzcie na zdjęcie. Jak myślicie, który słupek przedstawia dzieci z Polski wśród zagranicznych ? Oczywiście, ten najwyższy :).
Inaczej niż u nas są zorganizowane lekcje. Rozpoczynają się od 8.30 do 9.15. Wtedy rodzice przywożą i przyprowadzają dzieci. Nie na konkretną godzinę, lecz do 9.15 trzeba być. Pierwsza lekcja trwa do 10.30, druga do 12.15 i następuje przerwa na lunch i gry boiskowe do 13.00. Potem jeszcze jedna lekcja do 15.15 ! W sumie wcale nie dlużej niż u nas, gdyby podliczyć czas lekcji. Nawet w starszych klasach dzieci maja tylko jednego (ewentualnie dwóch ) nauczycieli ! Pracuje się tutaj systemem "od projektu do projektu". Popatrzcie, w innych klasach realizowano projekty "Indie" oraz "Latarnie morskie". W mojej klasie było naprawdę ciekawie ! Dzieci nakręciły film o szekspirowskim Makbecie samodzielnie ! Na przygotowane tła nakładały figurki i robiły zdjęcia, potem po puszczeniu zdjęć w przyspieszeniu powstał film. Wiele było z tym zabawy ! Dzieci, dokonują podsumowania projektu i proponują zmiany w podobnych projektach na przyszły rok.



Dzieci w Anglii chodzą do szkoły w mundurkach. Każda szkoła ma inny ubiór. W mojej szkole obowiązuje czerwony sweterek :) Dzieci piszą specjalnym cienkopisem, którego używanie jest trudne /cienka linia/ i przez to ćwiczy się wygląd pisma.
Szkoła jest tak zbudowana, że każda klasa ma osobne wyjście na "playground". Dzieci nie przeszkadzają sobie podczas ewentualnych przerw w zajęciach. Jutro opowiadam dzieciom o naszej szkole i okolicach Klęki. Trzymajcie kciuki ! :)

3 grudnia 2013 r. - Przedstawiam dwie rezolutne dziewczynki z Polski - ta niższa to Emilka, wyższa Zuzanna. Są dobrymi uczennicami, bardzo lubianymi w całej szkole. Świetnie mówią zarówno po angielsku, jak i po polsku. Tak się mówi w domu. Brawo ! Lekcje dziś poszły wspaniale. Mieliśmy porównanie tradycji świątecznych w 3 krajach, dołączyła się pani, która uczy hiszpańskiego :) Feliz Navidad


To mi się podoba ! Śliskie tabliczki do wytarcia zwykłym papierem, wykorzystywane np. na topicu matematycznym ! Super !
Te pojazdy skonstruowały dziś dzieci na zajęciach "science". Nie potrzeba było wcale wiele nakładu. Świetny pomysł !
W świetlicy szkolnej dzieci podobnie jak u nas mają dostęp do internetu.
Stęskniłem się już trochę za naszą szkołą i uczniami. czas szybko jednak płynie, więc do zobaczenia 15 grudnia !

4 grudnia 2013 r. - Długi i wyczerpujący dzień, ale ... relacja musi być ! U mnie 0:15 w nocy u Was 1:15 :) Kto jeszcze w polskiej szkole używa niutonometru ? Pan Wiesław, pan Szymon to pamiętają :), a tutaj na porządku dziennym !
Jasełka w wykonaniu troszkę starszej młodzieży, a potem wspólna modlitwa całej szkoły !
Nastepny projekt, czyli "Badamy opór powietrza i siły grawitacji". Najlepiej nada się do tego Barbie plus elementy do skonstruowania spadochronu !
Oliwier puszcza Barbie a ja mierzę czas. Potem robimy większy spadochron, i jeszcze większy... Zabawa i nauka w jednym !


Angielska klasa, no powiedziałbym "twórczy nieład" :)

Ciekawe ile dzieci przyjdzie jutro do szkoły ? 5C na dworze, a ci wychowanie fizyczne mają w krótkich spodenkach... Brrr ! Nauczyciel mówi, że jutro będzie komplet na zajęciach... Twardziele !
Nadszedł te moment ! Najpierw zwiedzam wieczorem Southampton, a zaraz na St. Mary's Stadium, gdzie grają "Święci" !
Ja na stadionie na godzinę przed meczem... Podobno miał być komplet... i był ! Po prostu w Anglii przed meczem wszyscy jeszcze sączą soczki :)
Ale był mecz ! Nasze drużyny ligowe po 20 minutach szukałyby powietrza po stadionie :) Piłka krążyła jak po sznurku. Całe 90 minut morderczej walki i niestety porazka Świętych 2:3, ale warto było ! Jakie bramki ! Tonew tylko na rezerwie.
Wcale się nie czułem tak bezpiecznie na stadionie ! Dookoła osaczony policją i służbami porządkowymi, oddzielającymi mój sektor od przyjezdnych fanów Aston Vilii. W Anglii nie ma barierek oddzielających sektory. Są strasznie wysokie kary za wybryki stadionowe, więc nikt nie próbuje, albo przynajmniej niewielu ! Trzeba przyznać, że kibice Aston Villi rewelacyjni !
DOBRANOC :)

5 grudnia 2013 r. - Dziś trochę krócej, bo zmęczenie daje o sobie znać :), ale wkrótce weekend na regenerację. Ostatni w Anglii i wracam do szkoły ! Takie cuda wykonywały dzieci na zajęciach "science". Deseczka, opakowanie po margarynie, żyłki i mamy "prawdziwą", grającą gitarę !
To są zrobione przez dzieci z innej klasy karuzele napędzane silniczkiem i bateryjką !
Na koniec samodziela praca każdego dziecka, czyli opracowanie wyników wczorajszego desantu "Barbie" ze schodów na boisku :) Trzeba było wysnuć wnioski, zapisać wyniki i opracować wykres i tak przy każdym projekcie. Poznajecie pismo na wykresie ? Trochę pomogłem dzieciom na zajęciach :) Tylko ciiiiiiiiiii...., żartuję pani Hill bardzo się cieszyła z mojej pomocy, wszystkie dzieci kserowały wykresy "naszej grupy" "na wzór" :)

6 grudnia 2013 r. - Wszędzie już czuć zbliżające się święta. W szkole w Pokesdown również. Prezenty "mikołajkowe" były dziś jednak tylko w polskich rodzinach :). Kartki za to robiliśmy wielojęzyczne !
Nie widziałem tego w Polsce. Dla dzieci uczących się czytać, biblioteka szkolna oferuje tzw. Big Booki, czyli książki w formacie bristolu. Super !
Po szkole zasłużony odpoczynek na plaży w Bournemouth. Żeby trochę podenerwować, zapytam. Czy to prawda, że w Polsce pada śnieg i mocno wieje ? Bo w Bournemouth to nawet na deskach twardziele pływają :) Już niedługo też odczuje tę zmianę klimatu i o dziwo tęsknię za tym "polskim" :)





7 grudnia 2013 r. - Dziś weekend, więc czas na zwiedzanie. W najbliższej okolicy jest wiele ciekawych miejsc, ale w county Dorset /takie nasze województwo/ jedno szczególnie wysuwa się na I miejsce. To oczywiście mistyczny Stonhenge, które znacie zapewne z telewizji, programów popularnonaukowych, a nawet filmów fabularnych :) To jedna z najsłynniejszych europejskich budowli megalitycznych, pochodząca z epoki neolitu oraz brązu. Megalit położony jest w odległości 13 km od miasta Salisbury w hrabstwie Wiltshire w południowej Anglii. Najprawdopodobniej związany był z kultem księżyca i słońca. Nazwa pochodzi z języka staroangielskiego, od słów stan – kamień (ang. stone) i hencg - otaczać (ang. hinge) lub hen(c)en (szubienica). Ze słowa henge powstało słowo henges – kręgi – którym teraz są nazywane tego typu obiekty /wikipedia/. Warto było zobaczyć Stonehenge na własne oczy !
Drugie miejsce to ruiny zamku Old Sarum. Niby stare kamienie, które nie wydają sie byc zbytnio ciekawe. Jednak kiedy się wejdzie na wały i spojrzy się na okolicę, to już co innego...zapowietrzenie murowane ! Jak napisała jedna z polskich turystek. "Historia Old Sarum sięga 5000 lat wstecz. Old Sarum od początku było wzgórzem obronnym (hillfort) dla okolicznych mieszkańców, czyli kiedy wrogie plemiona plądrowały okolice, ludzie chowali się za bramami Old Sarum. W czasach rzymskich Old Sarum było fortem wojskowym, szczególnie cennym ponieważ znajdowało się w pobliżu pięciu ważnych dróg. We wczesnym średniowieczu miejscowość dalej odkrywała znaczącą rolę, będąc siedzibą książęcą i ważnym fortem obronnym. W XI wieku powstał tam zamek warowny, a w następnych latach katedra i pałac biskupi. W 1086 roku Wilhelm Zdobywca zwołał do Old Sarum swoich rycerzy i możnych, aby oddali mu należny hołd. Za czasów Henryka I zbudowano tam zamek królewski. W XII wieku Henryk II uwięził w Old Sarum swoją żonę Eleonorę Akwitańską, za próbę buntu przeciwko sobie. Old Sarum miało jedna wadę, panowała tam ciasnota, która potęgowała konflikty pomiędzy ludźmi króla i biskupa. Dość powiedzieć, że w XIII wieku biskup zarządził budowę nowej katedry na brzegu rzeki Avon, gdzie wkrótce miało powstać miasto Salisbury, które istnieje do dzisiaj. Po tej wyprowadzce zamek królewski również stracił na znaczeniu. W 1366 roku odnotowano ostatnie naprawy, po czym można powiedzieć, że popadł w zapomnienie. W XVI wieku kompletnie opustoszały zamek z rozkazu Henryka VIII, został rozebrany, a jego mury były sprzedane jako materiał budowlany. Dzisiejsze ruiny Old Sarum to dzieło ludzi Henryka VIII. Zagłębiając się w historię Old Sarum, można odczuwać tylko żal, że ruiny nie potrafią mówić." żródło
Katedra w Salisbury to ostatni etap zwiedzania okolicy tego miasteczka. Jest to gotycka świątynia znajdująca się na obrzeżach najstarszej części miasta Salisbury położonego w południowej Anglii. Dawna siedziba założonej w 1220 diecezji Salisbury; obecnie świątynia należy do anglikańskiego Kościoła Anglii (ang. Church of England). Katedra została wzniesiona ok. 1220-1320, jej zasadniczą część – prezbiterium z kaplicą Świętej Trójcy, główny transept oraz korpus nawowy – wzniesiono w ciągu zaledwie 38 lat, podczas gdy przylegające od północy monasterium kanonickie, skupione wokół wielkiego kwadratowego wirydarza (80 arów), budowano przez 30 lat. Wertykalną dominantą świątyni jest wzniesiona na skrzyżowaniu naw strzelista, kwadratowa w planie wieża ze smukłym ośmiobocznym hełmem w formie iglicy. Wieża, o wysokości 123 m (404 stóp), jest najwyższą wieżą kościelną na terenie Zjednoczonego Królestwa /wikipedia/.
Dziś była naprawdę ładna pogoda. mam nadzieję , że w Polsce już tez dużo lepiej !
PS. Ciekawe co to za ptak, który licznie obsiaduje kamienie w Stonhenge... Pewnie pomoże mi tę zagadkę rozwikłać pani Rudowicz po powrocie :)


Ostatnie zdjęcie dla wtajemniczonych - dziś Święci zremisowali z Manchesterem City 1:1 po kapitalnym meczu !

8 grudnia 2013 r. - Jak ten czas pędzi... Dwa tygodnie spędzone w Anglii nie wiadomo kiedy :). To oczywiście zasługa wypełnionego czasu przez pracę w ciągu tygodnia i podczas zwiedzania w weekendy. Dziś pożegnałem moich przyjaciół z Francji i Libanu. Na ostatni tydzień zostałem w Bournemouth sam. Jutro jak zwykle w szkole w Pokesdown dzień dla nauczycieli rozpoczyna sie o 8.30 a kończy o 15.15. Będzie już prawie ciemno, gdy wrócę z pracy, więc dziś postanowiłem wreszcie odwiedzić miejsca w miasteczku mojej tymczasowej rezydencji. Pogoda mnie w Anglii rozpieszcza ! 12 C i słońce przez cały dzień. Kto by pomyślał... Kinga Rossa pisała mi, że tutaj wilgotno jest :) Na zdjęciach dom, w którym mieszkam przez 3 tygodnie projektu Comeniusa "Mobilność szkolnej kadry pedagogicznej". Przesympatyczni gospodarze pochodzący, jak pisałem wcześniej z Indii bardzo o mnie dbają. Pan Rangoon gotuje wyśmienite kolacje, natomiast angielskich śniadań mam już dosyć ! Codziennie od dwóch tygodni tosty z dżemem i płatki... Stęskniłem się za smakiem naszego chleba ! (po kryjomu chodzę co kilka dni do polskiego sklepu przynajmniej po jakiś serek :) W południe jem razem z dziećmi lunch, czyli znowu tosty... tym razem trochę lepiej z kurczakiem i sałatkami. Na zdjęciach widzicie balon widokowy wznoszący się nad miasto, wspaniałe klify nadmorskie w Bournemouth. Można nawet na nie wjechać specjalną kolejką ! No i kontrasty... Co wolicie sporty letnie /kitesurfing - deska ze spadochronem/ , czy lodowisko w środku miasta ? Zima to w końcu czy wiosna ?


9 grudnia 2013 r. - Dzisiaj wycieczka po boisku szkoły w Pokesdown, oraz moja droga do pracy z II piętra autobsu miejskiego :) W szkole trwają próby do świątecznych przedstawień. Moja klasa ćwiczy role "zwierzęce" :) Jest osiołek, owieczka, krówka i wiele innych.

10 grudnia 2013 r. - Niesamowity projekt u 9-latków. Temat trudny - ratio, czyli , proporcja, stosunek. Pani Burton poradziła sobie doskonale. Najpierw dzieciaki robiły "drinki" i nalewały napoje w odpowiednich proporcjach. Była degustacja, porównanie koloru i zapisanie wyników w tabeli. Potem zabraliśmy się za "Skittelsy" :). Jaki jest stosunek cukierków czerwonych do wszystkich ? Potem inne kolory. Na koniec degustacja. Przyjemne z pożytecznym, czyli jak 9-latek poznaje pojęcie proporcji :)
Na koniec "gorsza" wiadomość dla nas, czyli rodziców dzieci w wieku szkolnym ! Gdybyśmy mieszkali w Anglii i nasze dziecko miałoby dużo nieobecności to... zapłacilibyśmy karę pieniężną. Dziś opowiadała mi o tym jedna z mam. Co My na to, rodzice ? Szczególnie pilnuje się frekwencji w przedszkolu i w 6 klasie ! To najważniejsze poziomy nauczania !
I jeszcze pokazuję Wam jak wygląda oryginalna wielkość Big Book-a na tle dużego słownika ! Takie mają książki do nauki czytania !

12 grudnia 2013 - Dziś na zajęciach PE, czyli wychowania fizycznego narodowy sport Anglików - "rugby". Dzieci uczą się tej gry już od najmłodszych lat. Wielka Brytania przywitała mnie słońcem, żegna... nie, nie to nie grad To pan woźny sypie solą, bo wczoraj w nocy było -2 ! Przez trzy tygodnie spędzone w Bournemouth i okolicach przez jeden dzień widziałem przelotne opady . Państwo Rangoon mówią na mnie "szczęściarz". Za to jutro ma lać ! Rano pożegnam się z dziećmi i nauczycielami. Piątkowe popołudnie spędzam ponownie w Londynie, a w sobotę znowu w Polsce !